Dzikie Mango oraz Granat - Vigor Cosmetics.

Hej!

Jakiś czas temu dzięki uprzejmości firmy Vigor Polska będącej wyłącznym przedstawicielem na terenie Polski i Unii Europejskiej, firmy Vigor, znanemu w wielu krajach producentowi 100% naturalnych kosmetyków, miałam przyjemność przetestować dwa bardzo ciekawe produkty. Ale zanim do nich przejdę opowiem wam pokrótce o firmie Vigor (klik).

Firma Vigor na rynku kosmetycznym istnieje już od 6 lat, a swoje korzenie ma u naszych wschodnich sąsiadów na Ukrainie. Na rynku polskim istnieje od początku bieżącego roku. Specjalizuje się w naturalnych kosmetykach.

Unikalny skład produktów zawiera 100% naturalnych komponentów, 97% biologicznie czynnych baz, olejków eterycznych i wyciągów z ziół leczniczych. Kosmetyki nie zawierają parabenów, konserwantów, sztucznych barwników, oleju mineralnego, hormonów i kancerogenów. Zastosowanie naturalnych składników maksymalizuje efekt stymulacji ożywienia skóry bez zakłóceń procesów biochemicznych w organizmie. Myślę, że każda kobieta, niezależnie od rodzaju skóry, wieku, stylu życia, cech indywidualnych, a nawet przyzwyczajeń może z powodzeniem dobrać odpowiednie dla niej produkty.

Unikalna receptura tych kosmetyków opracowana jest przez najlepszych kosmetologów, przy udziale biotechnologów i mikrobiologów. Doświadczenie i tradycja w oparciu o ścisłe przestrzeganie jakości oraz unikalne innowacje sprawiają, że kosmetyki są tak unikatowe. Wyróżniają się naturalnym kolorem, zapachem olejków eterycznych i ekstraktów roślinnych. Firma Vigor Polska nie tylko może zaoferować wysokiej klasy naturalne maseczki, kremy, toniki, olejki, serum etc, ale i pomoże dobrać kosmetyki odpowiednie dla Twojego wieku, rodzaju skóry i jej cech indywidualnych dzięki wyspecjalizowanym konsultantom dostępnym niemal cały czas do naszej dyspozycji.*

Tak jak wspomniałam na początku, dzięki uprzejmości polskiej filii marki Vigor miałam przyjemność zapoznać się z ich dwoma kosmetykami: kremem nawilżającym do twarzy Granat i szamponem dla suchych włosów Dzikie Mango. Co o nich myślę? Jak się u mnie sprawdziły? O tym zaraz, najpierw powiem wam co pisze o nich producent.


Zaczniemy od kremu nawilżającego GranatWedług producenta doskonale rozwiązuje problem suchej skóry, która po nim zawsze będzie napięta, lśniąca i bardzo delikatna. Oczyszczony ekstrakt z granatu nie tylko nawilża, ale również pomaga utrzymać wodę w komórkach. To skutecznie chroni skórę przed odwodnieniem, więc - i przed przedwczesnym starzeniem. Sok z aloesu zmiękcza i aktywnie regeneruje skórę. Wyśmienity komponent kremu - konjac mannan - ma taki same właściwości jak kwas hialuronowy: stymuluje powstawanie włókien kolagenu i elastyny, skutecznie nawilża, nadaje skórze elastyczność i sprawia że cera jest aksamitna. Olejek niebieskiego rumianku i olej cupuacu mają działania antybakteryjne, zmniejszają stan zapalny i obrzęk, leczą rany. W 100% zawiera w sobie naturalne składniki: sok z aloesu, olej czarnego kminku, polisacharyd fukogel, witamina E, konjac mannan, kolagen (ryb), olej granatowy, olejek z rumianku, fitokompleks (hydrolizat białka fasoli, grochu zielonego i peptydy ryżowe), masło cupuacu, ekstrakt z granatu. Producent zaleca stosować go na dokładnie oczyszczoną skórę twarzy za pomocą peelingu i toniku. Potem delikatnymi ruchami nanieść krem, również wokół oczu. Przechowywać w lodówce.*


Pierwsze wrażenie jakie krem na mnie zrobił nie było zbyt pozytywne. Zostawił na skórze film za którym nie przepadam, ale postanowiłam dać mu drugą, a nawet trzecią szansę, bo na tyle aż wystarczyła mi saszetka, którą miałam. Przy pierwszym wrażeniu faktycznie krem mnie nie zachwycił. Użyłam go przy wieczornej pielęgnacji i szczerze mówiąc wydawał się dla mnie zbyt ciężki. Natomiast miło mnie zaskoczył rano, kiedy film nie był już tak bardzo wyczuwalny, a skóra sprawiała wrażenie przyjemnie nawilżonej. Była przyjemnie gładka i na całe szczęście nie podrażniła mojej skóry, nie zauważyłam by mnie coś po tym kremie, że tak to ujmę, "wysypało". Moja cera bardzo szybko reaguje na kremy, więc już z samego rana czułabym negatywne skutki. Nie mam pojęcia czy krem ma właściwości zapychające czy nie, bo przy zaledwie trzech aplikacjach nie ma możliwości by to sprawdzić. Ogromnym plusem jest możliwość wybrania pojemności kremu, natomiast gigantycznym wręcz minusem jak dla mnie jest ogromna cena, jaką trzeba zapłacić za kosmetyki. Rozumiem oczywiście, że są to kosmetyki naturalne i ich produkcja może być nieco droższa niż kosmetyków drogeryjnych, ale 65 zł za 10 ml kremu wydaje mi się sporą kwotą. Aczkolwiek jeśli możecie pozwolić sobie na komfort przetestowania tych kosmetyków to ten krem serdecznie mogę wam polecić. 

Drugim kosmetykiem jaki miałam możliwość wypróbować jest szampon do włosów suchych Dzikie Mango. Przyznam, że zachwyciła mnie już sama jego nazwa, ale co pisze o nim producent?


Szampon skutecznie usuwa zanieczyszczenia z powierzchni włosów i skóry głowy, eliminuje dyskomfort spowodowany suchością skóry. Hydrolat z marchwi tonizuje i regeneruje komórki, nasyca ich niezbędną wilgocią. Aktywny kompleks kaszmirowy odbudowuje uszkodzoną strukturę włosa, wypełnia ubytki w łańcuchach keratynowych włosów, dzięki czemu one stają się gładkie i jedwabiście miękkie. Proteiny pszenne produkują życiową energię dla zdrowia włosów, przywracając im elastyczność. Wosk dzikiego mango przygładza naskórek, zapełniając włosom naturalny połysk. D-pantenol nawilża włosy, szybko łagodzi podrażnienia spowodowane suchością, zwiększa zdolność włosów do absorpcji keratyny kompleksu kaszmirowego. Ekstrakt z Moringa, ze względu na jego właściwości przeciwutleniające, chroni włosy przed agresywnym wpływem środowiska, stymuluje wzrost i zapobiega ich wypadaniu. Ekstrakt z żółtka głęboko odżywia cebulki włosów i skóry głowy, dostarczając komórkom wszystkich niezbędnych witamin i pierwiastków śladowych. Olejek z mimozy korzystnie wpływa na strukturę włosów, wzmacnia je i zapobiega ich wypadaniu. Składniki: D-pantenol, hydrolat z marchwi, aktywny kompleks protein kaszmiru, proteiny pszenne, wosk dzikiego mango, ekstrakt z Moringa, glicerol, ekstrakt z żółtka, olejek z mimozy. Niewielką ilość szamponu spienić w dłoniach, po czym rozprowadzić na włosy. Masować delikatnymi ruchami, a następnie spłukać ciepłą wodą. Wystarczy jednokrotne umycie włosów (przy bardzo brudnych i tłustych - dwukrotnie podczas jednego mycia). Zastosuj balsam lub maskę do włosów Vigor po szamponie aby uzyskać lepszego efektu.*

Szampon został moim ulubieńcem już od pierwszego użycia. Co prawda nie stosowałam się zbytnio do zaleceń producenta, choćby pod tym względem, że pierwsze mycie robiłam szarym mydłem, a następnie niewielką ilością dwukrotnie myłam włosy. Dzięki temu szampon wystarczył mi aż na 3-4 użyć - saszetka miała 30 ml, więc wydaje mi się, że na prawdę jest bardzo wydajny, bo wystarczy już niewielka ilość by nieźle oczyścić skórę głowy i włosy. To co mnie zaskoczyło to konsystencja. Niby żelowa, ale bardziej płynna, wodnista i nie tak lepka jak większość szamponów. Ciężko mi ją do czegokolwiek przyrównać, może właśnie dlatego jest tak wyjątkowa. Zapach nie jest też jakoś szalenie powalający, ale całkiem przyjemny i nie chemiczny. Właściwie nie wiem co mi on przypomina, ale jest na tyle neutralny, że nie irytuje jak niektóre inne produkty. Dobrze współgra z innymi kosmetykami do włosów jak moja ulubiona maska arganowa czy serum do włosów. Włosy są dobrze oczyszczone, nawilżone, przyjemne w dotyku i sypkie. Tutaj mamy dwie pojemności do wyboru 30 ml i 180 ml i znów dużym minusem jest cena, ale jeśli ktoś może sobie na nią pozwolić to czemu nie.

Uważam, że marka warta jest zainteresowania i można znaleźć bardzo ciekawe perełki. Z obu kosmetyków, które testowałam zdecydowanie bardziej do gustu przypadł mi szampon i może kiedyś skuszę się na większe opakowanie. Chętnie przetestuje też inne kosmetyki z ich marki, ale najpierw chcę wykorzystać te produkty, które już mam.

XOXO
*Fragmenty oznaczone gwiazdką pochodzą w całości lub we fragmentach bezpośrednio ze strony producenta.

Komentarze