Haul czerwcowy:) Drogeria Natura, SuperPharm, Douglas



Witajcie Kochane!

Dawno mnie nie było, bo to już prawie miesiąc, a dziś przychodzę do was z postem zakupowym:) Dużo się u mnie pozmieniało:) oczywiście na dobre, a między innymi praca. Co prawda teraz codziennie dojeżdżam z mojej rodzinnej Łodzi do Warszawy, ale czego nie robi się dla spełniania swoich marzeń:) Dziś jednak nie o tym, a o zakupach:)



Dostałam w końcu normalną wypłatę, z mojego poprzedniego miejsca pracy i z obecnego:) po kilku dobrych latach moja pensja znów jest czterocyfrowa, nie licząc tego co jest po przecinku;), po opłaceniu rachunków, odłożeniu pieniążków na miesięczny bilet na kolejny miesiąc postanowiłam zrobić sobie drobną przyjemność i pójść na zakupy. Jako cel miałam jeden czy dwa lakiery z Sally Hansen i cień w musie z Essence, ale jak możecie się domyśleć na tym się nie skończyło:)

Na początku wylądowałam w Douglasie licząc, że znajdę tam szafę NYX'a i Essence, ale pomarzyć dobra rzecz i wszystkiego znaleźć mi się nie udało co chciałam, a właściwie nie było tam szafy NYX'a i nici wyszło z kupienia przeze mnie nowej białej kredki:( no cóż pewnie w innym ją znajdę:) zaopatrzyłam się za to w piękną konturówkę do ust i jeden z brokatowych lakierów.

Później trafiłam do SuperPharm i tam urzekły mnie kolory lakierów z Sally Hansen, po prosu nie mogłam wyjść tylko z jednym czy dwoma:) Jak widać w moim koszyczku wylądowały aż 4 i jedna odżywka. Kolorki ładne, w sam raz na lato, a że teraz mogę mieć w pracy pomalowane paznokcie to zamierzam w pełni z tego korzystać.



Wychodząc z SuperPharm stanęłam na wprost Drogerii Natura i cóż... Popłynęłam... Jakby grom z jasnego nieba mnie trafił nad szafą Essence. Znalazłam sorbetowy cień, którego szukałam wcześniej, ale na tą chwilą skusiłam się tylko na jedn, zobaczymy jak będzie sie spisywał. Możecie zobaczyć go poniżej (bliżej drzwi). Zakupiłam również kremowy róż w sztyfcie w fajnym orzeźwiającym pomarańczowym kolorku w sam raz na lato. nie mogłam przejść również obojętnie obok błyszczyków i szminek i tak wyszłam z dwoma egzemplarzami: błyszczykiem w ładnym naturalnym różowym odcieniu i matową szminką, która idealnie stapia się z moimi ustami (kolejno od cienia w musie - róż, błyszczyk, pomadka). Na paznokciach mam kupiony w ubiegłym miesiącu polecany przez Alinkę z bloga http://www.alinarose.pl/ lakier z Manhattanu 71S. Muszę go dzisiaj koniecznie zmyć i pomalować na jakiś inny kolorek. W Naturze zaopatrzyłam się też w dwa pyłki, które były akurat w przecenie i zakochałam się w pudrze brązująco - rozświetlającym dla blondynek, czegoś takiego właśnie potrzebowałam na lato:)





I to by było na tyle:) Jak tylko będę miała kolejną wolną chwilę to z całą pewnością do Was zajrzę:)

XOXO

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeśli wybierasz się w podróż po Polsce...

Totalna klasyka

Moje JA po drugiej stronie lustra, czyli o próbie samooakceptacji w dzisiejszym świecie. Czy to możliwe? Część 1