Mój Benefit + recenzja kosmetyków

Witajcie Kochani!
Benefit

Był już Inglot, była Sephora, a teraz przyszedł czas na Benefit. To już chyba moja ostatnia ulubiona marka, a przynajmniej jedna z tych, które bardzo lubię. Kosmetyki mają ładne, proste, kolorowe opakowania. Nie są przesadnie zdobione, a zawartość opakowań jest na prawdę dobra. Sami wiecie, że jedno z drugim nie zawsze idzie w parze. Czasem pod płaszczykiem ładnego opakowania kryje się totalny bubel. Na szczęście z Benefitem tak nie jest. Przyznaje, że niektóre z proponowanych kosmetyków nie powalają mnie na kolana, za to większość z nich przypadła mi do gustu. Tak jest między innymi z ich różami i bronzerami, są na prawdę genialne. Delikatne, plastyczne i tak na prawde trzeba by sie bylo mocno napracowac, zeby zrobic sobie nimi krzywdę. Idealnie pasują każdej kobiecie bez względu na typ urody i wiek.

Benefit

Ale po kolei, bo mamy kilka produktów o których chciałabym wam opowiedzieć. Zacznijmy zatem od początku.

Baza rozświetlająca That Gal. 

Co mówi o niej producent?

That Gal to jedwabista baza rozświetlająca twarz, może być stosowana jedynie jako rozświetlacz, bez konieczności nakładania podkładu - daje naturalny, lekko kryjący efekt -  lub wraz z podkładem. Pięknie rozświetla, długo utrzymuje się na twarzy. Do produkcji wykorzystano naturalne składniki wyciągu z malin i rumianku oraz extrakt z alg i słodkich migdałów.

Jak przedstawia się skład?


Water, Octyldodecanol, Glycerin, Cetyl Dimethicone, Glyceryl Stearate, Tapioca Starch, Phenyl Trimethicone, Potassium Cetyl Phosphate, Cyclopentasiloxane, Titanium Dioxide, Phenoxyethanol, Tribehenin, Sesame Seed Oil, Caprylyl Glycol, Mica, Behenyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Polyacrylate-13, Sweet Almond Seed Extract, Carbomer, PEG-100 Stearate, Polylsobutene, Aminomethyl Propanol, Benzophenone-4, Butylene Glycol, Sorbic Acid, Lentinus Edodes Extract, Disodium EDTA, BHT, Iron Oxides, Fragrance, Sorbitan Isostearate, Raspberry Fruit Extract, Anthemis Nobilis Flower Extract, Polysorbate-20, Sodium Methylparaben, Algae Extract, Tin Oxide, Sodium Propylparaben, Sodium Ethylparaben, Methylparaben, Linalool, Propylene Glycol, Ethylparaben, Butylparaben, Chlorphenesin, Red 33, Citric Acid, Propylparaben, Isobutylparaben, Sodium Dehydroacetate.
 

Co można o niej powiedzieć?

Plusy:

Faktycznie świetnie sprawdza się jako baza rozświetlająca kiedy mamy szarą, zmęczoną cerę. Jest lekka, nie ma żadnego koloru, tzn. nie daje koloru na skórze. Nie polecam nakładania jej na całą buzie dziewczyną, które mają tłustą bądź mieszaną cerę, bo z całą pewnością buzia będzie się świecić jeszcze bardziej. Ja zrobiłam tak raz i błyszczałam się z daleka mimo zmatowienia skóry. Plusem jest również to, że faktycznie długo się utrzymuje i nie wymaga poprawek. To coś dla dziewczyn, które nie lubią nosić ze sobą dodatkowych kosmetyków. Plusem jest również spore opakowanie - 30 ml, dlatego jest to bardzo wydajny produkt, zwłaszcza, że używamy go na prawdę odrobinkę. Dobry kosmetyk dla dojrzałych kobiet ceniących sobie delikatne i subtelne rozświetlenie, które nie będzie wyglądało sztucznie na twarzy. Pięknie pachnie, cudownie nawilża, i tak jak obiecuje producent, nadaje jej piękny, naturalny, niezwykle subtelny i zdrowo wyglądający efekt połysku. Nieźle spisuje się pod podkład, jak i z nim zmieszana. Dodatkowym plusem jest opakowanie z bardzo praktyczną metodą dozowania produktu, nie ma tu szans na nałożenie go zbyt dużo. Jest uniwersalna, stapia się z każdym kolorem skóry.Ma ładne, nie przesadzone opakowanie i pięknie, bardzo delikatnie pachnie.

Minusy:

Z pewnością cena. Za bazę trzeba zapłacić 115 zł, a mamy jej 30 ml. W sumie jest jej tyle co przeciętnego podkłady, mimo wszystko uważam, że to troszkę za dużo. Nie nadaje się dla każdego typu cery, ale w zasadzie można się z tym liczyć:) Czy ten kosmetyk właściwie ma jeszcze jakieś wady? Niestety tak. Baza nie spełnia swojego zadania jakoby była w stanie zastąpić podkład co obiecywał producent. Nie jest w stanie zastąpić podkładu, bo nawet przy totalnie bezproblemowej cerze nie widać drastycznie większej różnicy po nałożeniu bazy, połysk jest zbyt delikatny, aby wyrównać koloryt cery.


Benefit, That Gal
Benefit, That Gal
Baza POREproffesionel


Baza POREfessional to przede wszystkim lekka, beztłuszczowa formuła o delikatnym beżowym zabarwieniu idealnie współgrająca z problematyczną skórą zapewniając komfort i matowy efekt. Kosmetyk świetny dla każdego typu karnacji, ma za zadanie minimalizować widoczność porów. Baza jest bardzo delikatna, jakby taka trochę "śliska" w dotyku, co wskazuje na zawartość silikonu, który odpowiedzialny jest zarówno za zjawiskowe wygładzenie skóry, jak i za zapychanie porów. Niestety musimy sobie powiedzieć to wprost, mało która skuteczna baza pod makijaż nie zawiera tego składnika i ta od Benefitu nie jest wyjątkiem.

Jej zadaniem jest minimalizacja porów, wyrównanie kolorytu oraz zapewnienie skórze komfortu i matowego wykończenia. Jak to się sprawdza w praktyce? Właściwie działa poprawnie, ale ja stosuję ją tylko na tzw. wielkie wyjścia. Na codzień nie używam bazy, wolę jakiś lekki krem, który zadziała w "normalnych" warunkach. Jak ma się sprawa z bazą? Jak pisałam wcześniej działa nawet dobrze, jednak nie poleciłabym jej komuś z problematyczną, wymagającą cerą. Jak dla mnie bardzo fajnie sprawdza się pod podkład, bo możemy ja również stosować na niego. Mogę nawet powiedzieć, że niektóre podkłady nie wyglądają bez niej tak dobrze. Daje fantastyczny efekt jednolitej cery. Można odnieść nawet wrażenie, że POREfessional delikatnie wyrównuje i redukuje pory. Stwarza niezwykle gładkie podłoże pod kolejne kosmetyki, a zawłaszcza pod podkład. Z pewnością przedłuża trwałość makijażu, a nasza buzia nie będzie się  tak szybko błyszczeć i wyglądać równie dobrze po wielu godzinach.

Plusy:

Minimalizuje pory, sprawia że mamy wrażenie jakby znikały z twarzy. Świetnie sprawdza się pod makijażem. Ładnie matuję strefę problematyczną (T). Wygładza i ujednolica skórę pozostawiając wrażenie jedwabistego wykończenia. Makijaż bez niej wygląda całkiem inaczej. Przedłuża trwałość makijażu, świetnie sprawdza się z większością podkładów. Połączona ze zmatowieniem twarzy nie wymaga poprawek przez dobrych kilka godzin, oczywiście w zależności też od temperatury - w cieplejsze dni po ok 6 godz używam bibułek; w chłodniejsze dopiero po 8-9. Ma neutralny odcień, który jest niewidoczny nawet przy samodzielnym stosowaniu produktu i stapia się z każdą skórą

Minusy:
 

Mała pojemność, ja niestety mam taką najmniejszą z najmniejszych, bo dostałam ją od koleżanki. Cena 189 zł to zdecydowanie za dużo jak za bazę pod makijaż.


Benefit, The POREfessional
Benefit, The POREfessional
Korektor Lemon aid

Lemon aid to delikatny, żółty krem korygujący do powiek. Niweluje zaczerwienienia i przebarwienia na powiekach, alby zapewnić młodszy, zdrowszy i świeższy wygląd.

Skład:


Titanium Dioxide (CI 77891), Ozokerite, Talc, Neopentyl Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Tridecyl Trimellitate, Lanolin Oil, PPG-2 Myristil Ether Proionate, Kaolin, Iron Oxides (CI 77492), Fragrance (Parfum), Butylparaben, BHA.

Plusy: 

Jest niezbyt drogi, kosztuje ok. 95 zł. Ma wygodne lustereczko, z pomocą którego możemy szybko dokonać poprawek. Jego opakowanie jest na tyle wytrzymałe, że możemy nosić je ze sobą wszędzie, ponieważ nie ulega większym zniszczeniom. Dość ładnie wtapia się w koloryt skóry. Dodaje spojrzeniu lekkości i wrażenia wypoczętego spojrzenia. Dobrze podbija nakładane cienie. Wydajny kosmetyk o przyjemnej konsystencji.

Minusy:


Niezbyt duże/małe krycie. Z łatwością wchodzi w zmarszczki mimiczne i niemilosiernie je podkreśla, więc trzeba uważać i nie nakładać go zbyt dużo. Trochę ciężko się go otwiera.
Zauważyłam, że aby osiągnąć jak najlepszy efekt od razu należy nałożyć na bazę cień, tak by ta nie zdążyła przyschnąć samoistnie do powieki.


Benefit, Lemon aid
Benefit, Lemon aid
Benefit, Lemon aid
Bronzer Hoola

Delikatny, matowy puder brązujący nadaje karnacji odcień naturalnej, zdrowej opalenizny. Stworzony po to, aby skóra nabrała ciepłego odcienia rodem z wakacji na egzotycznej wyspie. Dla wielbicielek opalenizny, które nie chcą smażyć się godzinami na słońcu.

Plusy:

Piękny, matowy, zimny brąz, który nie wchodzi w kolor pomarańczowy. Daje bardzo naturalny efekt ładnie opalonej twarzy. Świetnie nadaje się do konturowania. Trudno zrobić nim sobie "krzywdę". Pigment lekko się rozprowadza i można go w razie potrzeby łatwo budować.

Minusy:

Cena: 145 zł. Jak na razie innych brak.

Benefit, Hoola
Benefit, Hoola
Benefit, Hoola
Benefit, Hervana

Róż marki Benefit zachwyca jedwabistą, miękką konsystencją. Kolory znakomicie mieszają się ze sobą, nadając policzkom satynowe wykończenie

Opakowanie skrywa w swych zakamarkach podwójną mozaikę, złożoną z czterech kolorów. Posiada dyskretne drobinki skomponowane w ten sposób, że im ciemniejszy jest kolor mozaiki tym mniej ich występuje. Najjaśniejszy kolor - kremowy posiada srebrne drobinki, kolejny fragment - brzoskwiniowy - ma drobinki złote. To bajeczna kompozycja, która oprócz delikatnego koloru, nadaje policzkom delikatny, aczkolwiek bardzo pożądany efekt pięknego blasku. Konsystencję można nazwać kremową, mimo, iż mamy do czynienia z produktem w kamieniu. Uzyskany nim efekt bardziej przypomina mi ten, który towarzyszy aplikacji produktów w kremie. Do tego aplikacja jest bajecznie prosta. Kilka delikatnych muśnięć pędzlem i cudowny efekt sam maluje się na naszej buzi. Pomimo pozornie mocnych kolorów, na pędzel nakłada się dokładnie taka ilość, by produkt mógł nas bezapelacyjnie upiększyć a nie oszpecić. Jest to róż idealny dla początkujących dziewczyn, jest po prostu bajecznie prosty w obsłudze. Można go nakładać po ciemku, dosłownie, a i tak efekt daleki będzie od uzyskiwanego za pomocą szminki przez nasze babcie i ciotki wieki temu.. Wampirkom doda przyjemnego rumieńca, delikatnego i bardzo seksownego. Z kolei osobom o ciemniejszych karnacjach także powinien przypaść do gustu, gdyż fenomenalna wprost możliwość stopniowania natężenia koloru, pozwoli na uzyskanie oczekiwanego efektu. Idealny dla każdej z nas.

Plusy:

Jak wyżej. Nic dodać, nic ująć.

Minusy:

Cena 145 zł.
Benefit, Hervana
Benefit, Hervana
Benefit, Hervana
Wszystko co udało mi się napisać o produktach firmy Benefit nie jest niczym zaskakującym. Większość z Was doskonale zna te produkty i zapewne miała z nimi styczność, niemniej jednak czułam potrzebę podzielenia się tym z Wami.
Benefit
Mam nadzieję, że jednak to co napisałam w jakiś sposób się wam przyda. Życzę Wam miłego wieczoru i do następnego.

Benefit
XOXO

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeśli wybierasz się w podróż po Polsce...

Totalna klasyka

Tale as old as time... czyli historia stara jak świat opowiedziana przez dwa kompletnie różne pokolenia